O MNIE

MARCIN ELSNER
ZNANY INACZEJ JAKO
E L S I
Z DZIELNICY ŚWIĘTOCHŁOWIC "CHROPACZÓW"
PISARZ-RAPER-BLOGGER-HANDWRITER-LEKTOR

Każdy pisze według siebie, ale jak wyróżnić mogę siebie na tle innych pisarzy?
Wyrażam codziennie miliony myśli, które po zapisaniu mają kształt, który przyprawia mnie o dreszcze.
To właśnie wtedy czuję, że to, co napisałem na pewno spotka się z odbiorem.
To dlatego tkwię w przekonaniu w którym posiadam dar, charakteryzujący się predyspozycjami do opisu uczuć, miejsc, wydarzeń, a pojawienie się go w moim życiu nie było przypadkiem.
Piszę od szóstego roku życia i chodź czasami starałem się robić w tym mniejsze, dłuższe przerwy, żeby zająć się czymś innym, to w natłoku myśli, byłem niemal zmuszany przez moją psychikę do zapełnienia kolejnych zeszytów, a później na siebie narzekałem, ponieważ poprawiało się moje samopoczucie i potrafiłem dzięki twórczości, spojrzeć na moje życie z boku w roli obserwatora lub poczuć dawne uczucie, zdarzenie, jakby właśnie było przed moimi oczyma.
Nie wiem, czy któremukolwiek pisarzowi głos z tyłu głowy, powiedział kiedyś, że wystarczy wziąć kartkę i długopis, by poczuć się szczęśliwym, ale albo to choroba psychiczna lub prawdziwa miłość.
Sam nie wiem, ale ilekroć starałem się z tym walczyć to wracało silniejsze.
Pisałem wiersze, opowiadania i nawet krótkie powieści do piętnastego roku życia i naprawdę czasami, aż żałuję wyrzuconych do śmieci kartek oraz zeszytów, ale cóż...
Każdy kto mnie znał to wiedział, że będę o tym mówić, co właśnie piszę i że wolę sam coś napisać, niż stać się ofiarą zadania domowego z j.polskiego.
W tym czasie, chodź nie miałem znajomych z podobnym zainteresowaniem i problemy z adaptacją wśród rówieśników oraz życie w rozbitej rodzinie to doszło nawet do tego, że słowa stały się moimi prawdziwymi przyjaciółmi, którzy zawsze mnie zrozumieją, nigdy nie zdradzą, dodadzą otuchy i pojawią się wtedy, gdy ich potrzebuję.
Poznając rap na ławce przed blokiem, słysząc utwór z telefonu kumpla, wiedziałem, że też tak potrafię, ale jak się później okazało, słowa nadal chciały tworzyć, a nie się podporządkować określonym normą typu rymowanie i tym podobne, dlatego w tej sztuce czułem się jakbym na nowo uczył się pisać, co mnie szczerze zainspirowało, by toczyć taką walkę z samym sobą.
Poszedłem na cukiernika do zawodówki i kupiłem za wypłatę pierwszy mikrofon, ale przez brak przedwzmacniacza,  nagrywałem na pożyczonym pierwszą w podziemiu płytę, co zajęło mi dwa tygodnie i rozdałem ją znajomym.
Napisał do mnie raper z Lipin (Caban), któremu podobała się płyta z pytaniem, czy razem nagramy wspólny utwór, który dał początek następnym w wspólnym składzie "Dwa Oblicza", ale po roku skład został rozwiązany.
W składzie łatwiej mi było podporządkować słowa, ale po rozpadzie składu przez pół roku pisałem same dziwne rzeczy, jakbym znów szukał własnego stylu i nie miałem zielonego pojęcia, czy naprawdę to jest właściwa droga, ale dlatego, że zerwałem kontakt z środowiskiem rapowym w pewnym stopniu, który zawsze odgradzał mnie od takich wyjść, jak występ w telewizji to zacząłem dostrzegać manipulację i uznałem, że nikt za mnie niczego nie przeżyję, a poza tym łatwo nie idzie się dostać, więc po prostu spróbuję.


Po tym wystąpieniu na początku przez kolejne pół roku tworzyłem materiał i nauczyłem się robić nawet własne podkłady, ale później zacząłem pracę i myśl o nagrywaniu była chyba tylko myślą z wiedzą, że nie miałem dostępu do poprzedniego studia.
Napisałem bardzo dużo, by w efekcie wyrzucać wszystko do śmieci, niczym przelotne uczucia.
Chcąc złapać wszystkie koty za jeden ogon i w dodatku zarabiać na cały sprzęt to w sumie proces, ponieważ wymieniałem go trzykrotnie, zanim kupiłem mikrofon i mikser w 2017 roku, wydając wcześniej niemal każdą wypłatę, ale teraz przynajmniej mam prawie wymarzony, chodź jeszcze trochę brakuję...
Przez ten czas zbudowałem biurko, które zobaczyłem w śnie oraz mini-kabinę nagraniową i założyłem tą stronę, by móc mieć takie swoje małe miejsce w którym będę mógł się spełniać.
Jak zawsze wszystko robię od tyłu i pewnie nie jestem nikim wybitnym w tym, co robię, ale jak już wcześniej wspomniałem nie mam wyboru...
Rozdzieliłem swoją twórczość między kogoś kto pisze wiersze, czyli Władcę Metafor, a Elsi`ego, który pisze teksty i nagrywa utwory, ponieważ wiersze nie słuchają melodii i po prostu są kwintesencją tego czym chcą być, a teksty dzięki temu mogą dopasować się w rytm melodii i być uproszczonym przekładem prawdziwych uczuć.

Pozdr!